Nacjonalizm i inne strachy, czyli czarno-biały świat populistów

Nacjonalizm i inne strachy, czyli czarno-biały świat populistów

Polaryzacja poglądów wyborców jest często bardzo korzystna dla polityków. Problem polega jednak na tym, że nigdy nie służy społeczeństwom.

Polaryzacja nasza powszednia

Żyjemy w coraz bardziej spolaryzowanych politycznie społeczeństwach. Badania opinii społecznej w wielu krajach pokazują, że coraz częściej największą popularnością cieszą się poglądy znajdujące się na skrajnych biegunach dostępnego wachlarza opinii. Co więcej, politycy bardzo chętnie wykorzystują ten trend, podsycając jeszcze różnice pomiędzy grupami społecznymi. Jest to dla nich użyteczne, bo łatwiej organizować wokół siebie wyborców, wskazując im konkretnego wroga. Kampanie wyborcze odwołują się głównie do emocji, w tym przede wszystkim negatywnych – strachu, niechęci czy wręcz pogardy dla przeciwników. Proces zdobywania poparcia politycznego to dziś w dużej mierze odpowiednie zarządzanie strachem.

Nacjonalizm i inne strachy

Przykładem takiego działania jest granie kartą nacjonalizmu. Trudno o łatwiejszy wybór źródła podziału na zasadzie “my – oni” niż narodowość. Nacjonaliści odwołują się do wzniosłych haseł kojarzonych z patriotyzmem po to, by oznaczyć swoją grupę (w tym przypadku narodową) i wskazać tych obcych, czyli ludzi, którzy się w niej nie zmieszczą. Działa tu proste skojarzenie: my – dobrzy, oni – źli. “Oni” to zwykle imigranci, którzy przyjeżdżają do naszego kraju i w najlepszym razie chcą nam zabrać pracę, a w najgorszym stają się zagrożeniem dla naszego fizycznego bezpieczeństwa.

Ale źródeł takiego dychotomicznego podziału może być więcej. “Oni” mogą być homoseksualistami, “lewakami”, “prawakami”, ateistami albo “moherami”. Populiści zawsze znajdą sobie wrogą grupę, której użyją jako negatywny punkt odniesienia, by skupić wokół siebie wyborców. Ci zaś chętnie wchodzą w ten sposób myślenia, traktując osoby o innych poglądach nie jako partnerów w dyskusji, ale wrogów, których należy wyeliminować. I nie zdają sobie sprawy z faktu, że szkodzi to całemu społeczeństwu, a więc im także.

Świat nie jest czarno-biały

Dlaczego zauważanie tylko binarnych opcji – za nami/przeciw nam czy też prawactwo/lewactwo jest złym rozwiązaniem? Okopanie się przez główne grupy polityczne na skrajnych pozycjach zawsze eliminuje umiarkowane poglądy znajdujące się w centrum, a tym samym zmniejsza potencjał kompromisu w ważnych sprawach, podnosząc napięcie społeczne. Co więcej, plemienna logika takich podziałów a priori wyklucza możliwość uznania za właściwe propozycji przedstawianych przez drugą stronę, nawet gdyby te mogły przynieść pozytywne skutki dla społeczeństwa.

Ponadto, polityczna polaryzacja sprawia, że życie społeczeństw organizują grupy szczególnie zaangażowanych po obu stronach aktywistów, których poglądy nie wyczerpują całego spektrum opinii. Gdzieś z boku pozostaje zaś “milcząca większość” ludzi, którzy nie widzą dla siebie właściwych reprezentantów i mają wybór pomiędzy rezygnacją z uczestnictwa w życiu społecznym (choćby tylko poprzez głosowanie w wyborach) a popieraniem tzw. mniejszego zła, czyli tego z głównych obozów, do którego jest im bliżej, nawet gdyby de facto nadal było daleko.

Populiści obecni w polityce bardzo chętnie umacniają binarne podziały, bo te są dla nich korzystne.Niestety nie są one w interesie obywateli, ale tym mało kto się przejmuje…

Dodaj komentarz