Szczucie cycem, czyli dlaczego warto być przyzwoitym?

Szczucie cycem, czyli dlaczego warto być przyzwoitym?

Przyszło nam żyć w czasach, kiedy wygląd zewnętrzny odgrywa kluczową rolę w ocenie człowieka. Dbałość o sylwetkę, ciało, perfekcyjny makijaż, posiadanie tylko markowych ciuchów i nadmierny negliż jeszcze niedawno było domeną szpanerstwa. Obecnie niestety naturalność okazuje się passe, a im bardziej wyzywający ubiór, tym wydaje się, lepiej. Nic bardziej mylnego — warto być przyzwoitym, a dlaczego, dowiecie się z poniższego artykułu.

Dlaczego warto być przyzwoitym?

Pomimo tego, że negliż i seks w życiu publicznym bardzo dobrze się sprzedają, nie da się zaprzeczyć, że to zjawisko co najmniej żenujące. Popularne portale społecznościowe pękają w szwach od fotek botoksowanych ust i powiększanych piersi. Czy to moda, czy już wariactwo? Czym stała się nagość w ówczesnej popkulturze? Niestety niczym dobrym, ponieważ nagość nadmiernie eksponowana co prawda przyciąga uwagę, ale w myśl zasady „nie liczy się ilość, a jakość” – to uwaga raczej płaska i niegrzesząca polotem. Wzorowanie się na biuściastych celebrytkach w obcisłych koszulkach może i przejdzie na imprezie w klubie, ale czy taka forma przyciągnięcia uwagi jest głęboka i inteligentna? Czy pozwoli na poznanie wartościowych inteligentnych osób, czy raczej przyciągnie żądnych szybkich wrażeń koksów bez polotu i ogłady? Oczywiście, że bardziej możliwa jest ta druga opcja. Dlatego warto zrozumieć, że delikatny dekolt zdziała o wiele więcej dobrego, niż nagie piersi błyskające na lewo i prawo wywołując zniesmaczenie otoczenia.

„Szczucie cycem” w biznesie i reklamie

Pójdźmy dalej. Czy hostessa w zbyt wydekoltowanej obcisłej bluzeczce rozdająca próbki w supermarkecie to dobry pomysł? Czy modelka bijąca po oczach negliżem lub nagimi piersiami z baneru umieszczonego w miejscu publicznym będzie kojarzona z profesjonalizmem? Oczywiście, ze nie, ponieważ profesjonalizm w tej sytuacji to słowo — klucz. Żadna profesjonalna firma nie pozwoli sobie na wpadkę marketingową mogącą kosztować ją „położeniem” kampanii. Musimy zrozumieć, że „jak nas widzą, tak nas piszą”. Odbiorcy uznają, że skoro musimy przyciągać uwagę tak nieetycznymi zabiegami, to pewnie firma jest nic nie warta i nie ma nic ciekawego do zaoferowania. To działa podobnie, jak w słabych klipach — jeśli piosenka do kitu ma tekst i nutę melodyczną, aby zaistnieć, musi zaproponować coś innego, czyli świetnie sprzedający się seks w teledysku.

„Booth babies” ówcześnie

Booth babies, czyli atrakcyjne hostessy w kuszących mundurkach będące nieodłączną częścią targów motoryzacyjnych, lub stanowisk technologicznych kiedyś były sporą zachętą marketingową dla mężczyzn robiących interesy. Obecnie coraz więcej kobiet zajmuje się biznesem, więc ten myk już nie przejdzie. Firma, która stawia na nagość, musi liczyć się z niechęcią kobiet chcących wejść we współpracę, ponieważ nie ma nic gorszego dla kobiety niż jej uprzedmiotowienie. Współcześni biznesmeni również uważają, że sprowadzenie kobiety do roli „egzemplarza przyciągającego uwagę” i „szczucie cycem” jest jednoznaczne z tym, że kontrahent ma raczej niewiele do zaoferowania.

Dodaj komentarz